blog - MS Movement - Marcin Skalski https://msmovement.pl Mon, 24 Jul 2023 11:49:25 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.1.1 https://msmovement.pl/wp-content/uploads/2022/11/cropped-msmovement_logo-32x32.png blog - MS Movement - Marcin Skalski https://msmovement.pl 32 32 Rozwój taneczny w West Coast Swingu https://msmovement.pl/blog/2023/07/06/rozwoj-taneczny-w-west-coast-swingu/ https://msmovement.pl/blog/2023/07/06/rozwoj-taneczny-w-west-coast-swingu/#respond Thu, 06 Jul 2023 07:10:35 +0000 https://msmovement.pl/?p=1731 Przypuszczam, że sporą część tego artykułu można odnieść do tańca w ogóle, ale jednak ten tekst dotyczy głównie tańca w parach, a w szczególności Westa.  Głównym adresatem tego artykułu jest nasze westowe community – czyli po pierwsze krakowskie, a dalej polskie. Chociaż myślę, że poniższe przemyślania mogą się przydać niezależnie od miejsca Waszego zamieszkania 🙂  […]

The post Rozwój taneczny w West Coast Swingu first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>

Przypuszczam, że sporą część tego artykułu można odnieść do tańca w ogóle, ale jednak ten tekst dotyczy głównie tańca w parach, a w szczególności Westa. 

Głównym adresatem tego artykułu jest nasze westowe community – czyli po pierwsze krakowskie, a dalej polskie. Chociaż myślę, że poniższe przemyślania mogą się przydać niezależnie od miejsca Waszego zamieszkania 🙂 

Skąd pomysł na taki artykuł?

Ostatnio dość często słyszymy od Was że:

  • ktoś chciałby być już na wyższej grupie zajęciowej (czy to na regularnych zajęciach, czy to na eventach)
  • ktoś ma doła, bo czuje, że od jakiegoś czasu się nie rozwija
  • ktoś jest przekonany, że umie już pewne rzeczy, bo dużo ćwiczy i wkłada sporo pracy w swojego westa (ale niekoniecznie zweryfikował swój poziom z nauczycielem w bezpośredniej rozmowie).

.
Co się jednak często okazuje:
Te osoby, które mają doła, najczęściej nie mają powodu, żeby go mieć… Po prostu pewne rzeczy ciężko poczuć samemu, a w szczególności ciężko czasem poczuć, że coś jednak robimy lepiej niż np. pół roku temu. Z kolei to, że dużo ćwiczymy, to nie znaczy, że coś nam to daje… Ilość nie równa się jakość. Zwykle (choć nie zawsze) nie jesteśmy w stanie sami poczuć, czy coś robimy wystarczająco dobrze, albo czy w ogóle to co robimy jest dla nas, akurat na ten moment, dobre.

Jeśli mamy okazję z kimś porozmawiać indywidualnie, staramy się Wam wyjaśnić jak to działa, ale na pewno nie wszyscy, którzy tego potrzebują, wpadli na pomysł, żeby do nas przyjść i powiedzieć jak aktualnie czują się ze swoim tańcem. Czasem sami zauważymy u kogoś jakieś rozterki, ale w wielu przypadkach potrzebujemy z Wami porozmawiać, żeby dowiedzieć się, że ktoś się boryka z jakimś problemem. Stąd powstał pomysł na ten artykuł – żeby dać Wam trochę naszych przemyśleń w tematach, które okazują się dla niektórych trudne, oraz żebyście wiedzieli, że zawsze możecie przyjść pogadać 🙂 

Pamiętajcie więc, że jeśli potrzebujecie porozmawiać o swoim tańcu, to możecie do nas napisać i umówić się z nami na kawę 🙂 


Moja uwaga: 😉  nigdy nie umiałem dobrze pisać, ale ten artykuł chodzi nam po głowie już od długiego czasu, więc chciałem go już wypuścić, bez tracenia czasu na jakieś mega korekty. Podejdźcie proszę ze zrozumieniem do wszystkich stylistycznych potworków 😉 

Postaram się cały tekst ująć tak, żeby wszystko było w miarę czytelne, jednak temat jest szeroki i z każdym akapitem przychodzą mi do głowy kolejne elementy, które chciałbym tu ująć. Dlatego też na końcu znajdziecie kilka tematów dodatkowych, które chciałem poruszyć, ale zdecydowałem, że w głównym tekście mogą wprowadzić zbyt wiele chaosu.


Spis tresci:

1 – Wprowadzenie 
2 – Dlaczego każdy potrzebuje czego innego
a) świadomość ciała
b) sprawność
3 – Podsumowanie
——————
PS Kilka tematów dodatkowych
a) lekcje indywidualne
b) co najlepiej trenować (imho)
c) zajęcia regularne, a „eureka” na eventach
d) competition a rozwój/poziom tańca
e) indywidualne umiejętności, a taniec w parze
f) nasze preferencje i adaptacja do partnera
g) naturalność ruchu
h) „już to słyszałem, więc po co mi drugi raz te same zajęcia?”
i) „Czy ja się rozwijam?”
j) dlaczego czasem słyszymy na zajęciach/lekcjach sprzeczne (wydaje się) rzeczy


.

1. Wprowadzenie: składowe naszego tanecznego życia:

(niby to oczywiste, ale i tak napiszę)

  • Zajęcia regularne
  • Warsztaty.
  • Eventy.
  • Imprezy.
  • Praktisy.
  • Lekcje indywidualne.

.
Z których elementów korzysta większość osób?

Zwykle są to zajęcia regularne, warsztaty i imprezy. Potem ewentualnie dochodzą eventy. Jeszcze mniej osób regularnie trenuje (czy to w parze czy solo), a jeszcze mniej bierze lekcje indywidualne, nie mówiąc już o regularnych lekcjach indywidualnych.

Niektórzy są jednak naprawdę zaangażowani: coraz więcej osób ćwiczy i poświęca na swojego westa dość dużo czasu, będąc na zajęciach kilka razy w tygodniu, jeżdżąc na eventy warsztaty, imprezy i umawiając się na praktisy (czasem to zaangażowanie idzie nawet za daleko – potem to wytłumaczę). Zdarza się jednak, że  niekoniecznie Wasz taniec idzie w dobrą stronę albo idzie niewspółmiernie do zaangażowania.

Bardzo ważny offtopic:
Dość często obserwujemy, że większe zaangażowanie w trening/ćwiczenie swoich umiejętności zaczyna być dla wielu osób celem samym w sobie i powoli przysłania nam to, że pierwotnie chodziło nam o dobrą zabawę w tańcu z druga osobą. Nie zapominajcie o tym!


.

2. Dlaczego każdy potrzebuje czego innego?

Dlaczego jednym wystarczy, że raz na czas pojadą na event i są w stanie się rozwijać (z moich doświadczeń wynika, że jest to niewielka część community), a inni potrzebują zajęć regularnych, imprez, praktisów, warsztatów, a jeszcze inni nie ruszą z miejsca bez lekcji indywidualnych? Jak to działa i dlaczego?

Ten temat ma całkiem dużo składowych, ale upraszczając do samych kwestii ruchowych, omówimy sobie dwa tematy:
a) świadomość ciała
b) nasza sprawność
.

(W tym artykule nie będę się odnosił do uwarunkowań psychologicznych,
ale dobrze byłoby mieć z tyłu głowy, że to też są kwestie które warunkują nasz rozwój.
Może się tym kiedyś zajmiemy w osobnym tekście)

.

A) Świadomość ciała

Po pierwsze musimy umieć zarządzać naszym ciałem, czyli musimy umieć dany ruch poprowadzić. Czyli nasz układ nerwowy/nasz mózg:

  • musi dobrze czuć nasze ciało
  • musi umieć zbierać informacje, ze świata dookoła nas.
  • musi dobrze te informacje integrować i wybierać do danego zadania odpowiednich schemat ruchu.

.
Dla przykładu: kiedy chcemy coś podnieść użyjemy ciała w sposób dostosowany do wagi przedmiotu, np podnoszenie walizki vs kubka z kawą. Idąc dalej: chcąc się napić kawy ze wspomnianego kubka, nie prowadzimy go do ust po kątach prostych, bo nie jest najbardziej efektywny sposób wykonania zadania. 😉

Od czego zależy czy umiemy sprawnie zarządzać ciałem?

Najczęściej od naszych doświadczeń życiowych, ponieważ nasze ciało porusza się na podstawie „wgranych” schematów ruchowych (engramów).

Gdy ćwiczymy powoli, to jesteśmy w stanie świadomie dany ruch poprowadzić, o ile czujemy dobrze ciało i przestrzeń dookoła. Tańcząc do rytmu, nie mamy czasu każdego ruchu analizować – tutaj większość rzeczy dzieje się automatycznie poza naszą świadomością właśnie na podstawie engramów ruchowych, a one są zależne od naszych doświadczeń. Nasze ciało (układ nerwowy) działa na zasadzie przewidywania tego, co może się stać, i jaki ruch w związku z tym przewidywaniem powinno za chwilę wykonać (pomyślcie o tym jak automatycznie prowadzimy samochód po jakimś czasie od zrobienia prawka 😉 ), a potem tylko ewentualnie koryguje ten ruch jeśli poczuje, że jest jakaś „pomyłka” (jeśli oczywiście zdąży skorygować).

Bardzo dużo zależy więc od tego co robiliśmy w młodości (a w każdym razie przez ostatnich kilka lat życia), czy uprawialiśmy jakąś jakąś aktywność ruchową, a jeśli tak to jaką. Czy dała nam ona koordynację, zwinność, siłę, wytrzymałość, refleks.

Co, jeśli nasza koordynacja jest słaba? Jeśli słabo czujemy ciało, czy możemy to jakoś zmienić, czy też jesteśmy już skazani na to, że nasz taniec w pewnym momencie utknie w martwym punkcie?

Oczywiście, że możemy to zmienić i to w każdym wieku!

Nasz mózg jest cały czas neuroplastyczny i możemy „wgrywać” sobie nowe schematy, niezależnie od metryki.
To, że można trenować siłę, wytrzymałość, dynamikę, nawet refleks to jest prawdopodobnie dla wszystkich oczywiste. Ale trenować możemy też to jak czujemy nasze ciało, jak zbieramy informacje z przestrzeni, w której się znajdujemy – czyli jak używamy wszystkich naszych zmysłów – co już jest może mniej oczywiste. Idąc dalej – im lepsze informacje nasze ciało zbiera tym łatwiej potem o sensowną integrację tych informacji i decyzję co z nimi zrobić (czyli jaki ruch wykonać i jak go wykonać).

Natomiast:

Każdy jest inny! Każdy będzie potrzebował trochę czego innego. Najczęściej nie jesteśmy w stanie się sami zdiagnozować. Tak samo jak ciężko fizjoterapeucie pomimo posiadanej wiedzy zdiagnozować się samemu – tak samo w tańcu ciężko samemu stwierdzić, czego potrzebujemy akurat teraz, zwłaszcza, że relatywnie do fizjoterapeuty nie mamy najczęściej takiej wiedzy, żeby samemu wykminić co powinniśmy teraz ćwiczyć. Tutaj nie chodzi o wiedzę co w naszym tańcu nie gra – to zwykle jest jasne. Tutaj bardziej chodzi o to co powinniśmy robić żeby za jakiś czas dany element był dla nas osiągalny – a to jest zwykle trudniejsze zagadnienie.

Wracając do tych elementów z początku artykułu jednemu wystarczy wyjazd na event, a inny będzie potrzebował wręcz regularnych lekcji indywidualnych – ale niezależnie od tego, że każdy potrzebuje czego innego, to naprawdę każdy jest w stanie zmienić swoje przyzwyczajenia ruchowe, swoją koordynację oraz czucie ciała, czy nawet muzykalność.

Zwykle do tego, żeby się z Wami dobrze tańczyło wystarczą zajęcia grupowe (a przynajmniej tak zawsze staramy się Was uczyć), ale każdy z nas dochodzi w pewnym momencie do momentu w którym nasz rozwój zwalnia mocno lub się zatrzymuje na jakiś czas jeśli ktoś czasami nie nakieruje nas na dobre tory bardziej indywidualnie.

B) Drugi aspekt: sprawność. Czyli czy nasz układ nerwowy ma czym zarządzać?

Czyli czy nasze ciało jest wystarczająco zdrowe, żeby wykonać zadanie ruchowe, które przed nim stawiamy:

  • czy mamy wystarczający zakresy ruchu?
  • czy mamy wystarczającą siłę w tych zakresach?
  • czy mamy wystarczającą wytrzymałość?
  • generalnie, czy jesteśmy zdrowi?
  • czy coś nam dolega i przeszkadza w ruchu?

.

Z jednej strony West Coast Swing nie wymaga od nas super sprawności. Z drugiej jednak strony, jeśli chcemy mieć w tańcu jak największą swobodę, musimy mieć świadomość, że dzisiejszy siedzący tryb życia coraz bardziej degeneruje nasze ciała. W zasadzie wchodzimy tutaj już w temat pt. ” ZDROWIE”, a nie tylko taniec. Warto się ruszać, warto trenować, warto dawać ciału odpowiednie obciążenia, do których będzie się adaptować. Jeśli nasz czas będziemy spędzać głównie na siedzeniu, szybko staniemy się mistrzami właśnie tej czynności…

Tylko trzeba pamiętać, że trening powinno się robić z głową, z daleka od kontuzji, a do tego też trzeba wiedzy – czyli najczęściej kogoś, kto nam wskaże drogę lub nauczy jak o siebie zadbać samemu (to ostatnie jest wg mnie najbardziej wartościowe). Odrobinę więcej na temat ruchu i zdrowia znajdziecie tutaj.

3. Podsumowanie

To, ile czego ktoś potrzebuje do rozwoju, jest kombinacją wielu czynników, a większość z nas potrzebuje indywidualnego podejścia raz na jakiś czas. Raz na jaki czas? Myślę, że już widzicie, że to jest bardzo indywidualna sprawa.

Kolejną indywidualną sprawą jest to, że każdy będzie potrzebował innej ilości treningu. Najczęściej wydaje nam się, że więcej znaczy lepiej, ale to nie do końca tak, bo to jeszcze zależy od tego jak szybko nasze ciało i układ nerwowy będą się regenerować. Jedna osoba będzie potrzebować np. jednego lub dwóch dni przerwy między zajęciami/treningami, a inna będzie mogła trenować codziennie pomimo całego tygodnia w pracy. 

Trzeba tutaj również wspomnieć przynajmniej w dwóch zdaniach o aspekcie psychologicznym. Taniec jest dla nas odskocznią, zabawą, sposobem na relaks, dlatego bardzo łatwo jest nieświadomie przekroczyć granicę pomiędzy ilością tańca, która będzie dla nas najlepsza, a tą, która nas przytłoczy. Może nie powinienem tego pisać jako właściciel szkoły tańca, ale jeśli widzimy kogoś na zajęciach codziennie przez 7 dni w tygodniu, plus na imprezach, praktisach i jeszcze na lekcjach, to dla większości będzie to prosta droga do wypalenia, a nie do rozwoju. Musimy dać sobie czas na regenerację! Natomiast ile tego czasu nam potrzeba, to znowu jest bardzo indywidualna sprawa – trzeba się nauczyć słuchać swojego ciała.

Z naszego doświadczenia, średnio statystycznie, 2 do 3 zajęć w tygodniu, praktis i impreza, raz na czas warsztaty lub event, i raz na miesiąc (lub dwa) lekcja indywidualna to dla większości będzie prawdopodobnie takie maksimum, które jest jeszcze sensowne, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto potrzebuje mniej lub więcej. I nadal trzeba pamiętać, że każdy trening powinien być prowadzony z głową i być nakierowany po pierwsze (imho) na to z czym dana osoba sobie nie radzi.

Tańczcie, ćwiczcie, ale róbcie to mądrze, dbając o odpoczynek oraz o to, żeby od czasu do czasu dostać od kogoś bardziej indywidualna analizę w jaki sposób i nad czym powinniście akurat pracować 🙂

Marcin Skalski
















PS Tematy dodatkowe

Każdy z poniższych punktów mógłby być tematem osobnego artykułu, jednak zależy mi na tym aby przedstawić tutaj moje spojrzenie na jak największą liczbę zagadnień, nawet w bardzo skrótowy sposób. Możecie jednak spodziewać się, że za jakiś czas będę chciał się trochę bardziej “wgryźć” w każdy z tych punktów.

a) lekcje indywidualne
b) co najlepiej trenować (imho)
c) zajęcia regularne, a „eureka” na eventach
d) competition a rozwój/poziom tańca
e) indywidualne umiejętności, a taniec w parze
f) nasze preferencje i adaptacja do partnera
g) naturalność ruchu
h) „już to słyszałem, więc po co mi drugi raz te same zajęcia?”
i) „Czy ja się rozwijam?”
j) dlaczego czasem słyszymy na zajęciach/lekcjach sprzeczne (wydaje się) rzeczy

a) Lekcje Indywidualne
Niby wszystko jest jasne i każdy wie jak działają takie lekcje, ale tu jest jednak jeden haczyk.

Jeśli mamy indywidualne lekcje cały czas z kimś innym, to w zasadzie dla osób które trochę słabiej „czują” ciało i mają nad nim słabszą kontrolę (czyli aktualnie dla większości…) mało się to będzie różnić od zajęć grupowych, bo jak nas ktoś nie zna dobrze, to może nam powiedzieć co aktualnie nie działa, ale to czy wybierze najlepszą dla nas na ten moment drogę to już trochę loteria jeśli nie ma możliwości zobaczyć na następnej lekcji, czy daliśmy radę poprawić dany element na podstawie poprzedniej informacji. Kontynuacja pracy jest tutaj bardzo ważna.

Tak samo jak u fizjoterapeuty często trzeba poszukać, co będzie najlepiej działać u danej osoby. Lekcje u różnych osób są dobre dla „głowy”, odkrywania nowych rzeczy, i inspiracji, ale IMHO do pewnego poziomu zdecydowanie najważniejsza jest kontynuacja pracy z jedną osobą, z zastrzeżeniem że będzie to osoba, która będzie potrafiła zbudować Wasz taniec od podstaw, i wykminić jak pomóc w momencie gdy jakiś element sprawia Wam trudność.


.

b) Czy lepiej trenować to co mamy najlepsze, czy też to co mamy najsłabsze?

Praca nad tym co już i tak jest naszym atutem, jest oczywiście ważna, bo to co mamy dobrego, może stać się jeszcze lepsze. Jest to też praca przyjemna i relaksująca, bo wielu osobom miło jest ćwiczyć coś, w czym już i tak są dobrzy 🙂

Według mnie jednak, długofalowy rozwój w tańcu zdecydowanie bardziej zależy od tego, czy pracujemy nad naszymi najsłabszymi ogniwami, bo to one są hamulcami naszego rozwoju i mogą powodować dłuższe lub krótsze przestoje na naszej drodze do celu. a wyczajenie, co jest naszym najsłabszym ogniwem to jest właśnie jedna z najtrudniejszych rzeczy, bo dotyczy najczęściej nie tego jak wyglądacie w tańcu, czy też czego nie robicie, tylko tego co zrobić, żeby dane ciało dało radę akurat tę daną konkretną rzecz wykonać – czyli tego DLACZEGO to nie wychodzi, a nie CO nie wychodzi.

Dam wam tutaj małe porównanie (będzie architektonicznie, bo jak niektórzy wiedzą takie akurat studia skończyłem).
Jeżeli mamy do zaprojektowania np. jakąś małą architekturę – niech to będzie ławka – to możemy zaprojektować wygląd zewnętrzny, ale potem nagle może się okazać, że dana ławka niekoniecznie będzie wyglądać dokładnie tak jak chcieliśmy, bo żeby stała to musi mieć coś, co ją będzie stabilizować, musi mieć jakieś śruby, jakieś łączniki (czyli elementy na które nie zwracamy uwagi po prostu użytkując, czy projektując wstępnie dany przedmiot), i bez tego stać nie będzie, więc jeżeli tylko zajmiemy się tym, jak ona ma wyglądać to po pierwszej osobie, która na niej usiądzie, może się to wszystko przewrócić… I tak samo jest z naszym tańcem. Jeżeli będziemy zajmować się tylko tym, jak on wygląda – takimi fajnymi rzeczami – które po prostu od razu cieszą i są „cool”, a nie zajmiemy się rzeczami, trochę może nudnymi, trochę trudnymi – takimi jak to Z CZEGO WYNIKA dany ruch, DLACZEGO akurat ten ruch wygląda tak, a nie inaczej, czyli tym jak to wszystko działa od środka, to w pewnym momencie spotkamy się ze ścianą i nasz rozwój się skończy na dłuższy czas lub bardzo zwolni.

Dlatego właśnie tak często Was ciśniemy o technikę 😉 Dlatego też czasami jest potrzebne podejście indywidualne, bo zajęcia grupowe zawsze są jakimś uśrednieniem informacji, które są najważniejsze dla danej grupy w danym momencie, ale mogą nie być idealnie dopasowane do Was jeśli w danym aspekcie macie jakieś problemy z ruchem  i czuciem ciała.


.

c) Zajęcia regularne kontra EUREKA Na eventach 😉

Myślę, że każdy nauczyciel, który prowadzi zajęcia regularne, spotkał się z tym problemem. Ja osobiście pomimo tego, że uczę już prawie 20 lat, to nadal nie mogę się do tego jakoś przyzwyczaić pomimo, że regularnie co jakiś czas ktoś z czymś takim do nas przychodzi. 😉

O co chodzi? Bardzo często nie bierzemy pod uwagę, że to, że złapiemy coś fajnego na evencie, że coś zacznie działać nagle po jakiś zajęciach, to nie jest kwestia tylko tych zajęć. To jest kwestia tego, na ile poprzednie zajęcia, poprzednie miesiące, czasem lata przygotowały nas na to, żeby akurat tę informację w tym konkretnym momencie otrzymać. Bardzo często to nie jest kwestia tego, że ten akurat nauczyciel i te konkretne zajęcia były takie super hiper – obiektywnie często są super 😀 – ale dla nas były super hiper na ten nasz konkretny moment dzięki temu, że do tej pory na wszystkich zajęciach, na których byliśmy nasze ciało i nasz taniec zostały przygotowane do tego, żeby dana informacja, którą na tym evencie otrzymaliśmy właśnie teraz nam pomogła. Bardzo często zdarza się, że ktoś przychodzi i mówi, że teraz doznał olśnienia, i że dlaczego wcześniej tej informacji nie mówiliśmy. Albo „ktoś” nie mówił, bo to naprawdę zdarza się wszędzie – a to jest tylko kwestia tego, że na ten moment te konkretne zajęcia były dla danej osoby bardzo dobre. Czasem to jest po prostu to samo powiedziane w innych słowach, ale gdyby nie poprzednia podbudowa to nadal te zajęcia też by nie zadziałały. Jeszcze inna sprawa jest taka, że naprawdę musimy usłyszeć wiele razy to samo, bo po prostu z danych zajęć zapamiętujemy/przyswajamy tylko jakiś nieduży procent informacji, a nigdy nie zapamiętamy wszystkiego. Pewne rzeczy muszą nam się utrwalić i dopiero za którymś razem usłyszane i wykonane przynoszą jakiś efekt.


.

d) Competition, a rozwój/poziom tańca – tutaj dam Wam po prostu link do mojego postu na ten temat, bo część z Was pewnie już to czytała 🙂 LINK


.

e) Indywidualne umiejętności, a taniec w parze.

Innymi słowy, czy warto pracować indywidualnie, czy warto trenować indywidualnie swój własny ruch, swoje własne ciało.

Oczywiście, że tak! To jak czujemy nasze ciało, jaki ruch jesteśmy w stanie wykonać, jak go jesteśmy w stanie skontrolować to bardzo mocno potem przekłada się na to, czy będziemy w stanie skontrolować nasz taniec w parze, czy będziemy w stanie zaadaptować się do drugiej osoby, czy będziemy w stanie zareagować jeżeli poczujemy, że coś w parze nie gra, czy będziemy w stanie interpretować muzykę tak, jakbyśmy chcieli, czy będziemy w stanie mieć swobodę w tańcu. Bardzo dużo zależy od tego, na jakim poziomie jest nasz indywidualny ruch.

ALE indywidualne umiejętności ruchowe wcale nie są równoznaczne z tym, że będzie się z nami dobrze tańczyć! To, czy będzie się z nami dobrze tańczyć w dużej mierze zależy od tego, czy w tańcu z drugą osobą będziemy nastawieni na tą osobę. Czy będziemy nastawieni na reagowanie na to co ta osoba nam daje, czy będziemy nastawieni na to, że chcemy mieć z nią dobre połączenie. Czy to połączenie będzie dla tej osoby wygodne i naturalne? Czy ona nas będzie czuła, czy będziemy w stanie mieć takie connection, które rzeczywiście będzie komunikowało nasz ruch? Indywidualny skill tutaj może bardzo pomóc, ale jeszcze raz powtórzę – nie jest równoznaczny z tym, że będzie się z nami dobrze tańczyło w parze.

Zdarza się tak, że bardzo dobry tancerz za bardzo zwraca uwagę w tańcu po prostu na siebie zamiast na drugą osobę, a w związku z tym zdecydowanie lepiej będzie się nam tańczyło z osobą, która jednak po pierwsze zwraca uwagę na swoją partnerkę/partnera i dla której priorytetem jest connection i lead and follow nawet jeśli ta osoba jest na niższym poziomie.
Nie da się jednak ukryć, że im lepsze mamy czucie i kontrolę naszego ciała i lepiej nasze ciało umie reagować na sytuację w tańcu, tym lepiej będziemy w stanie się zaadaptować do drugiej osoby. Więc w tym kontekście indywidualny skill będzie na pewno bardzo ważny, żeby dalej się rozwijać, żeby taniec z nami stawał się coraz fajniejszy po prostu.


.

f) Nasze preferencje i adaptacja do partnera, czyli dlaczego z kimś nam się dobrze tańczy.

To, czy nam się będzie z kimś dobrze tańczyć, wcale nie jest równoznaczne z tym, że ktoś będzie na wysokim poziomie tanecznym (trochę było już o tym kilka zdań powyżej). Najczęściej jest to związane z tym, że druga osoba podobnie reaguje na muzykę, podobnie prowadzi swój ruch, podobnie czuje connection, a najważniejsze: jest akceptująca i pozytywna (uśmiech!!). Podobnie do nas w tańcu myśli, podobnie czuje. I to się wtedy po prostu będzie nam naturalnie zgrywało. Również poziom emocjonalny jest tutaj istotny. Czy nadajemy na tych samych falach, czy podobna muzyka nas niesie. Czy po prostu pewne rzeczy dzieją się w tańcu z tą osobą „same”, bo właśnie czujemy i myślimy i reagujemy na daną muzykę i na dane sytuacje podobnie.

No i bardzo ważna strona medalu jest taka, że będzie nam się dobrze też tańczyć z osobą, która chce i jest w stanie zaadaptować się do nas, oraz chce i jest w stanie pokryć wszystkie nazwijmy to „błędy” czy też nieporozumienia w komunikacji, które w tańcu w danej parze w danym momencie powstają, tak żeby nadal cała para miała fajne flow i nadal cała para fajnie się mogła bawić, nie zwracając właśnie uwagi na jakieś drobne potknięcia.
Chociaż w kontekście zajęć akurat ten aspekt jest trochę tricky, bo często spotykamy się z tym, że ktoś mówi, że przecież na danej grupie fajnie mu/jej się tańczyło z danymi osobami i w związku z tym, dlaczego on/ona nie może chodzić na tę grupę wyższą… No i tu jest właśnie „problem” w tym sensie, że fajnie nam się tańczyło, bo osoby z wyższej grupy potrafiły się do nas zaadaptować, ale to wcale nie oznacza, że to my już jesteśmy na tym poziomie 😉


.

g) Naturalność ruchu, napięcie w ciele i face expression 😉

Generalizując, najczęstszym problemem jest to, że za bardzo się w tańcu spinamy. Oczywiście nie wszyscy – niektórzy mają tego napięcia za mało. Osobiście bardzo często mówię niektórym, żeby się w tańcu po prostu zaczęli uśmiechać (bo wtedy naszemu ciału łatwiej się rozluźnić). I to nie działa… Nie działa – bo nie próbujecie… 😛 , bo się Wam wydaje, że chodzi po prostu tylko i wyłącznie o to, żeby być pozytywnym dla drugiej osoby i że to będzie sztuczne jeśli akurat nie czujecie, że naprawdę chcecie się uśmiechnąć. A przecież dzisiaj już bardzo dobrze wszyscy wiemy, że to, jak nasze ciało się zachowuje, to wpływa na naszą psychikę, a nasza psychika wpływa na nasze ciało – że to jest powiązane. Idąc jeszcze dalej – możemy trochę „oszukać” nasze ciało dając mu sygnał „że wszystko jest fajnie i nie ma się co spinać” 😉 Zupełnie inny sygnał wysyła układ nerwowy do ciała i inaczej tego ciała używa w momencie jak się uśmiechamy, niż jeżeli mamy face expression takie jakbyśmy chcieli kogoś „zamordować” 😛 (abstrahując od tego że osobie z którą tańczymy też się lepiej tańczy jeśli widzi nasz uśmiech).

Bardzo łatwo po naszym face expression (ale też pozycji dłoni) można poznać ile dany ruch nas kosztuje: jeżeli patrzymy na kogoś i widzimy, że bardzo nienaturalnie spinają się komuś usta albo bardzo nienaturalnie komuś się spina dłoń (dwie najczęstsze kompensacje – zwłaszcza panowie mają często nienaturalnie wygięte palce ręki, którą nie trzymają partnerki) to od razu widać, że dany ruch dość dużo kosztuje dane ciało, że ten ruch jeszcze nie jest dla tego ciała naturalny, że musi sobie kompensować napięcia w jakiś sposób i nie działa najbardziej wydajnie dla danego zadania. Od razu wtedy widać, że ktoś się w tym ruchu jeszcze na razie trochę „męczy”. Oczywiście face expression może mieć związek z feelingiem/interpretacją danego utworu – ale to naprawdę jest dość oczywiste czy to co robimy to jest „wejście” głęboko w emocje w utworze czy też kompensacja 😉

Starając się „ugryźć” ten temat: starajcie się poczuć, gdzie macie największe napięcia w swoim ciele jak tańczycie, starajcie się nie spinać bardziej niż jest to niezbędnie konieczne w danym momencie, a po pierwsze, starajcie się mieć pozytywne face expression, bo to naprawdę potrafi bardzo dużo pomóc, jeżeli chodzi o luz. I tak samo jeżeli chodzi o „wolną” dłoń: starajcie się, żeby ona była naturalnie rozluźniona (może z lekką kontrolą). Bardzo dużo zakończeń nerwowych (czuciowych, ruchowych) jest w naszej dłoni i twarzy i te dwa elementy mogą dość znacznie wpłynąć na działanie całego ciała. To nie jest tak, że mamy jedną część ciała totalnie oddzieloną od innych. To wszystko jednak jest całkiem nieźle powiązane – postarajmy się to obrócić na naszą korzyść 🙂 .

.

PS Jeszcze jeden ważny aspekt face expression… Czasem słyszymy, że Wam się wydaje, że dana osoba nie lubi z Wami tańczyć, a wrażenie to opieracie na face expression tej osoby w czasie tańca. ALE jeśli z Waszej strony będzie pozytywna energia i chęć stworzenia czegoś fajnego razem to naprawdę dużo bardziej prawdopodobne jest to, że dana osoba ma akurat „słabszy” dzień, że może właśnie jest to kompensacja o której piszę powyżej, że może akurat nie ta muzyka, albo że dana osoba jest niezadowolona z tego co sama aktualnie tworzy w tańcu. To naprawdę są bardziej prawdopodobne rzeczy niż to, że się z Wami źle tańczy 😉 


.

h) Wszechobecny problem pod tytułem: już to słyszałem, więc dane warsztaty były bez sensu.

Fajnie byłoby zdać sobie sprawę, że im dalej w las, tym mniej nowych rzeczy będziecie słyszeć. Clue tego jest takie, żeby zdać sobie sprawę, że każdą rzecz można odkryć na nowym poziomie. To, że jakąś informację słyszeliśmy już, to nie znaczy, że nie możemy tego zrobić lepiej, albo że w ogóle daną rzecz robimy. Bardzo często daną informację, musimy usłyszeć kilkukrotnie, spróbować „x” razy na zajęciach i dopiero wtedy nasze ciało zacznie coś łapać. Każdy element, którego się uczymy, wymaga przejścia kilku faz.

  • zrozumienia ruchu.
  • nauczenia się danego ruchu prawidłowo i powoli – wyrobienie prawidłowego wzorca
  • dojście do takiej biegłości, żeby ten ruch był dla nas dostępny też w szybkim tempie.
  • wyrobienie nawyku – jeśli jest to coś, co chcemy żeby działało bez naszego świadomego przypominania.
  • pełne zrozumienie i flow – czyli takie mistrzostwo w danym ruchu, że możemy z tym elementem zrobić co chcemy i używać w takim zakresie, jakim nam się podoba w danym momencie. To oznacza również, że czujemy jak ten ruch wpisuje się w całe ciało – jak reszta ciała reaguje i w tym ruchu pomaga w najlepszy możliwy sposób. Bardzo dobrym przykładem tego do jakiego poziomu chcemy się danego ruchu nauczyć jest tutaj to jak Cezary Pazura opowiada o uczeniu się tekstu do roli 🙂  Zajmie Wam to dokładnie minutę słuchania na YT: LINK

.

Każdy ruch możemy podciągnąć na wyższy poziom w momencie, gdy cały nasz taniec wskakuje na wyższy poziom. Czyli całą powyższą drogę, możemy przechodzić wielokrotnie i odkrywać z biegiem czasu coraz mniejsze nowe ciekawe rzeczy w danym ruchu. Dodatkowo słysząc coś raz, nigdy nie zapamiętamy wszystkich niuansów. Dlatego bardzo ważne jest, żeby nie zakładać, że jak raz czy dwa byłem na danych zajęciach, to już więcej nie potrzebuję. A może za piątym czy dopiero dziesiątym razem złapię na nich coś kluczowego, albo coś co na danym etapie nie było dla mnie dostępne zacznie działać właśnie za jedenastym razem.


i) Odczucie rozwoju. Czy ja się w ogóle rozwijam w danym momencie?

Bardzo często, jak dochodzicie do jakiegoś momentu, macie problem z tym „czy ja się rozwijam”? Wydaje się Wam, że ten rozwój w danym momencie nagle zatrzymuje. Ale dobra wiadomość jest taka, że najczęściej wcale tak nie jest 🙂

Dlaczego tak się dzieje? Pomyślcie sobie o tym, że jeżeli zaczynacie tańczyć to na początku każda informacja jest jak odbicie się od zera. Obok macie rysunek żeby to zobrazować. Czyli dajmy na to uczycie się X rzeczy i to jest rozwój o to X. Za rok tych iksów umiecie już bardzo dużo i nadal w danym momencie uczycie się kolejnego iksa. Ale on już się nakłada na wszystko, co macie poprzednio więc już nie czujecie takiej zmiany. Ten X na samym początku to było wszystko, co umiecie. To była naprawdę duża różnica w stosunku do tego, co umieliście. Po jakimś czasie (mięsiącach/latach) na danych warsztatach możecie się nauczyć tyle samo, ale nałożone na to, co Wy już umiecie możecie tego w ogóle nie odczuć, ale to nie znaczy, że się nie rozwinęliście. Rozwijacie się tylko po prostu już bardzo dużo umiecie i ten rozwój często nie będzie, aż tak odczuwalny. Z biegiem czasu musimy się nauczyć odczuwać mniejsze rzeczy. To, że w pewnym momencie czujecie, że ten rozwój zwolnił, to jest całkowicie normalne, ale to wcale nie oznacza, że rzeczywiście on zwolnił. Nie oznacza też, że nie zwolnił 😉 😛  Tak jak powyżej już napisałem: często potrzeba do tego kogoś z zewnątrz, żeby nam rzeczywiście powiedział jak jest.
.
PS TEMPO ROZWOJU:
Nie patrzcie na innych w tym kontekście – patrzcie tylko na siebie! Każdy rozwija się w innym tempie ze względu na różne uwarunkowania, o których było powyżej. To, że w danym roku ktoś pójdzie mocno do przodu, a nam się wydaje, że stoimy w miejscu to nie znaczy, że patrząc w perspektywie kilku lat nie będziemy z tą osobą w tym samym punkcie – każdy napotyka przeszkody w rozwoju na innym etapie – ale każdy kiedyś je napotka 😉 


j) Dlaczego czasem na zajęciach albo na lekcjach słyszymy sprzeczne rzeczy?

W Weście, jak wiecie, jest bardzo dużo różnych technik, którymi możemy prowadzić nasz ruch i wielu nauczycieli, po prostu mając innym background taneczny uczy troszeczkę inaczej (najważniejsze, żeby to wszystko było spójne u danego nauczyciela). Natomiast najczęściej jest to tak, że zaczynamy z jakiegoś punktu który jest obok jakiejś wyimaginowanej idealnej linii rozwoju i zostajemy popchnięci przez danego nauczyciela w stronę tej najlepszej linii rozwoju, i zwykle przechodzimy daleko na drugą stronę… 😉  Wtedy musimy otrzymać dokładnie odwrotne informacje, żeby pójść z powrotem. I tak w kółko i tak w kółko, byle za jakiś czas być jak najbliżej tej linii. Ja to nazywam choinką rozwoju 😉
I myślę, że jest to dość jasne, jak sobie popatrzycie na rysunek.


Mam nadzieję, że dałem Wam dużo do przemyśleń i jakiś punkt widzenia, który wam pomoże sensownie podejść do swojego rozwoju tanecznego, a jeśli będziecie chcieli spytać o coś zawartego w artykule to piszcie do mnie po prostu na priv (messenger) – w miarę możliwości będę się starał odpisać. A jeśli potrzebujecie dłużej pogadać spotkać się indywidualnie właśnie na lekcji to też po prostu do nas napiszcie.
Natomiast to, jak czuć swoje ciało, jak trenować, żeby się stabilnie rozwijać – co z tym fantem zrobić jeżeli coś u nas nie działa – to wszystko będziemy się starali zagospodarować na tygodniowym wyjeździe, który mam nadzieję w najbliższym sezonie wreszcie się uda – ale o tym będę informował osobno 🙂

Pozdrawiam wszystkich ciepło. I życzę efektywnych treningów i dużo radości w tańcu!!

The post Rozwój taneczny w West Coast Swingu first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>
https://msmovement.pl/blog/2023/07/06/rozwoj-taneczny-w-west-coast-swingu/feed/ 0
Znajdź swój balans https://msmovement.pl/blog/2022/11/20/znajdz-swoj-balans/ https://msmovement.pl/blog/2022/11/20/znajdz-swoj-balans/#respond Sun, 20 Nov 2022 00:09:17 +0000 http://msmovement.pl/?p=1095 Balans to szeroki temat i jego część chciałbym omówić na trzech płaszczyznach.  Balans rozumiany w sposób podstawowy, jako umiejętność utrzymania równowagi Balans ciała w kontekście napięć, siły, zakresów ruchu, postawy Balans jako harmonia i higiena życia Ad.1 Umiejętność utrzymania równowagi. Brzmi jak coś bardzo oczywistego, ale warto sobie uświadomić, że dużo od niej zależy nie tylko […]

The post Znajdź swój balans first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>

Balans to szeroki temat i jego część chciałbym omówić na trzech płaszczyznach. 

  1. Balans rozumiany w sposób podstawowy, jako umiejętność utrzymania równowagi
  2. Balans ciała w kontekście napięć, siły, zakresów ruchu, postawy
  3. Balans jako harmonia i higiena życia


Ad.1 
Umiejętność utrzymania równowagi. Brzmi jak coś bardzo oczywistego, ale warto sobie uświadomić, że dużo od niej zależy nie tylko w kontekście tańca i ruchu, ale też naszego zdrowia.

Jeśli weźmiemy pod uwagę osoby starsze to utrzymanie równowagi jest jedną z najważniejszych rzeczy, bo upadek w podeszłym wieku zwykle grozi unieruchomieniem na dłużej, a potem bardzo ciężko wrócić do formy sprzed kontuzji. 

Zdarzają się również osoby młodsze, których balans jest zaburzony czy to ze względu na uszkodzony zmysł równowagi, czy nie działającą prawidłowo propriocepcję (nie czują gdzie jest ich ciało w przestrzeni), czy ze względu na słaby wzrok i trudność z interpretacją sygnałów docierających do mózgu. Problemy te bardzo mocno obniżają jakość życia i prowadzą do wielu problemów. 

W skrajnym przypadku uszkodzenia zmysłu równowagi, ktoś może nie być w stanie normalnie się poruszać, bo ma mylące odczucia, że np. ściany się na niego przewracają,  podłoga ucieka im spod nóg itp. To co cieszy w takich przypadkach to to, że mózg jest tak bardzo nauroplastyczny, że nawet tak poważne uszkodzenia mogą zostać skompensowane – mózg potrafi się nauczyć jak korzystać z innych sensorów, tylko trzeba mu pokazać drogę ku tej umiejętności (polecam książkę Normana Doidge’a “The brain that changes itself”).

W kontekście tańca i ruchu (zakładając, że jestesmy zdrowi), dobry balans będzie nam pozwalał na osiągnięcie dużo większej jakości i spokoju naszego sposobu poruszania. 

Gdy tracimy balans ciało odruchowo reaguje zwiększonym napięciem ratując się przed upadkiem, ale niestety jest to niedźwiedzia przysługa, bo tym bardziej tracimy wtedy równowagę. 

Aby nie walczyć z własnym ciałem i móc prowadzić ruch naturalny, harmonijny i zrelaksowany potrzebujemy dobrze czuć i kontrolować swój balans i to właśnie takie jego rozumienie polecam w kontekście tańca i ruchu. Ma on nam służyć do możliwie najbardziej naturalnego i delikatnego używania ciała i jego maksymalnego zrelaksowania. Wtedy też problemem dla nas nie będzie uzyskanie dużej mocy ruchu, kiedy będziemy jej potrzebować.

Ad.2 Zbalansowane ciało oznacza, że w naszym ciele siły rozchodzą się harmonijnie, a żadna strona ciała czy siła pojedynczego mięśnia nie wygrywa ponad miarę z innymi.

Weźmy za przykład nasz kręgosłup i odnieśmy go do namiotu z odciągami – jeśli jeden z odciągów będzie napięty za mocno lub za słabo w stosunku do innych to maszt namiotu nie będzie stał stabilnie. Tak samo jest z naszym kręgosłupem, który jest utrzymywany w pionie dzięki napięciu mięśniowo-powięziowemu, ale jeśli jedna strona tego układu będzie ciągnęła w swoją stronę za mocno lub za słabo to po jakimś czasie może się to odbić na zdrowiu kręgosłupa, bo codzienne obciążenia nie będą się rozchodzić tak jak powinny.

 Dotyczy to ruchów zgięcia i wyprostu, rotacji w jedną i drugą stronę, zakresów ruchu, siły, wytrzymałości etc. 

Oczywiście w ciele zawsze będzie jakiś dysbalans. Nie jesteśmy przecież symetrycznii widać to chociażby w układzie naszych narządów wewnętrznych. Każdy ma też zwykle dominującą jedną stronę więc jeśli ktoś jest praworęczny, to prawdopodobnie będzie miał prawą rękę trochę mocniejszą. Niemniej jednak powinniśmy dążyć do tego, aby ten dysbalans nie był drastyczny. Dużo dłużej posłuży nam dobrze zbalansowane ciało niż takie w którym jedna strona jest bardziej obciążana bo jakaś jej partia jest za słaba lub za mocna.

Ad.3 Znalezienie balansu w życiu jest w dzisiejszych czasach ogromnie ważne, ale i trudne.

Jesteśmy przebodźcowani, chronicznie zestresowani, pracujemy za dużo, śpimy za mało, nie regenerujemy się odpowiednio, jemy przetworzone posiłki, żyjemy w skażonym środowisku, a do tego zbyt dużo czasu spędzamy w pozycji siedzącej (siedzenie wyrasta na chorobę 21wieku – będzie o tym więcej za jakiś czas w innym artykule).

Ciało i mózg są ze sobą bardzo mocno połączone i wpływają na siebie bardziej niż często nam się wydaje. Niesprawne i przemęczone ciało prowadzi do różnych chorób, również neurologicznych oraz psychicznych, a złe samopoczucie czy depresja to szybka droga do złej postawy ciała, jego osłabienia oraz obniżenia odporności. 

Idąc od drugiej strony – dobra/pozytywna postawa potrafi nam poprawić humor a sam uśmiech, nawet jeśli stworzony nieco “na siłę”, uwalnia pozytywną reakcję ciała. Oznacza to, że pozytywne myślenie potrafi bardzo pozytywnie odbić się na jakości naszego ruchu i naszym fizycznym zdrowiu.

Ciało mamy jedno i każdy układ w naszym ciele wpływa na inne, ale pomimo coraz większej świadomości tego tematu, wiele osób nadal nie uświadamia sobie jak ważne jest dbanie o nasze ciało i umysł, a przynajmniej nie tyle, żeby każdy zaczął o siebie wystarczająco dbać. O samochody dbamy, żeby posłużyły nam bezawaryjnie wiele lat. Czemu nie potrafimy tego zrobić dla naszego ciała, które codziennie wykonuje dla nas pracę, a którego nie wymienimy przecież na inne?

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że co około 7 lat prawie wszystkie komórki w naszym ciele są już nowe, a ciało w międzyczasie adaptuje się do tego co najczęściej robimy.  Jeśli więc nawet w danym momencie nie jesteśmy zadowoleni z tego jak działa nasze ciało, wystarczy być konsekwentnym, ćwiczyć mądrze i postawić na długi proces adaptacji, a za parę lat może się okazać, że wymieniliśmy siebie na zdecydowanie sprawniejszą i zdrowszą wersję.

Bardzo ważne jest jak najczęstsze obcowanie z przyrodą,  czas z książką zamiast filmu, wybranie ruchu i, według swoich preferencji, medytacji / mindfulness / oddechu / modlitwy zamiast spędzenia wolnego czasu przed komputerem. Postawmy też na kontakt z ludźmi, ale prawdziwy, a nie online, dietę złożoną z nieprzetworzonych produktów, pozytywne myślenie i uśmiech.

Te trzy powyższe punkty uważam za najważniejsze aspekty, od których powinniśmy zaczynać myślenie o ruchu, tańcu, zdrowiu.

Życzę nam wszystkim znalezienia swojego balansu, nawet jeśli czasem wydaje się to trudne!

The post Znajdź swój balans first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>
https://msmovement.pl/blog/2022/11/20/znajdz-swoj-balans/feed/ 0
Quality of movement https://msmovement.pl/blog/2022/11/17/quality-of-movement/ https://msmovement.pl/blog/2022/11/17/quality-of-movement/#respond Thu, 17 Nov 2022 22:20:55 +0000 http://msmovement.pl/?p=128 Jakość ruchu jest pojęciem złożonym, które chciałbym tutaj rozpatrzyć pod trzema aspektami: 1. Ruch, który jest zdrowy. Mówimy tutaj o ruchu w kontekście zakresów, kierunków, możliwości tkanek, o odpowiednich obciążeniach, ruchu pomagającym nam utrzymać zdrowie. Pierwszy aspekt odnosi się do czystej mechaniki ruchu i zdrowia stawów, kości, mięśni, tkanki powięziowej. Anatomia każdego człowieka jest nieco […]

The post Quality of movement first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>

Jakość ruchu jest pojęciem złożonym, które chciałbym tutaj rozpatrzyć pod trzema aspektami:

1. Ruch, który jest zdrowy. Mówimy tutaj o ruchu w kontekście zakresów, kierunków, możliwości tkanek, o odpowiednich obciążeniach, ruchu pomagającym nam utrzymać zdrowie.

Pierwszy aspekt odnosi się do czystej mechaniki ruchu i zdrowia stawów, kości, mięśni, tkanki powięziowej. Anatomia każdego człowieka jest nieco inna (np. grubszy lub cieńszy w przekroju kręgosłup, płytsza lub głębsza panewka stawowa), każdy posiada w związku z tym nieco inne wzorce ruchowe, które będą dla niego najlepsze, jednak nadal nasze stawy działają w dość określonych kierunkach. Co za tym idzie, warto byłoby korzystać ze swojego aparatu ruchowego w anatomicznie uzasadniony sposób. Zakresy ruchu możemy zwiększać, wytrzymałość tkanek również, ale ruch do jakiego zmuszamy nasze ciało powinien być zdrowy, podczas gdy niestety często obarczony zostaje większym lub mniejszym ryzykiem.

W powyższym rozumieniu, jakość ruchu oznacza dla mnie utrzymanie zakresów i kierunków działania ciała, które dla danej osoby będą najzdrowsze oraz użycie do danego ruchu przede wszystkim tych grup mięśni, których główna funkcja odpowiada zadaniu jakie stawiamy przed naszym ciałem, niezależnie od tego czy biegamy, podnosimy coś z ziemi, wiążemy buty, skaczemy, sięgamy po coś, czy tańczymy. Dodatkowo jeśli prowadzimy nasz ruch w naturalnych kierunkach, staje się on łatwiejszy i bardziej harmonijny, bo ciało nie musi walczyć z samym sobą. 

2. Jakość engramów ruchowych, czyli wzorców, według których nasz układ nerwowy aktywuje ciało do wykonania konkretnego zadania. Wzorce te powinny być jak najbardziej wydajne, a cały układ ruchu powinien ze sobą współpracować.

Nasze ciało jest tworem tensegracyjnym. Oznacza to, że nasze tkanki nie działają w odosobnieniu: napięcia z jednej części ciała przenoszone są zarówno taśmami mięśniowo powięziowymi jak i poprzecznie do działania danej siły. Mięsień, wykonując zadaną pracę, oddziaływuje na swoje porzyczepy oraz przenosi napięcia na otaczające go tkanki, które chcąc nie chcąc biorą udział w danym ruchu. Między innymi z tego powodu, choć w jakimś ćwiczeniu jeden z mięśni może być dominujący, całkowita jego izolacja nie jest praktycznie możliwa.

Rozpatrując ruch pod kątem jego jakości, nie ma sensu izolowanie danej części ciała, a zamiast tego powinniśmy skupić się na tym w jaki sposób całe nasze ciało współpracuje w danym ruchu oraz w jaki sposób jest aktywowane przez układ nerwowy, a w szczególności:

  • czy wzorce których używa są najbardziej wydajne, 
  • czy potrafi rozproszyć działającą na nas siłę na większą powierzchnię ciała i sprawić, że nasz ruch będzie bardziej harmonijny, 
  • czy aktywacja, która następuje jest możliwie najbardziej efektywna w zależności od zadania, 
  • czy potrafi ogarnąć ruch wielostawowy w najbardziej wydajny sposób. 

Jeśli całe nasze ciało współpracuje i układ nerwowy potrafi aktywować to co jest konieczne do osiągnięcia jak największej efektywności, wtedy każdy ruch staje się łatwiejszy i bardziej harmonijny. Oznacza to też, że nasz układ nerwowy potrafi aktywować mięśnie i powięź na różnym poziomie, czyli potrafi użyć ciała dokładnie z takim napięciem jakie jest niezbędnie koniecznie.

3. Charakter ruchu

Tutaj wchodzimy już lekko w artyzm ruchu, czyli czy potrafimy poprowadzić ruch w bardzo określony sposób i nie chodzi tutaj o ruch z punktu A do punktu B w dobrym kierunku, w zdrowych zakresach, z odpowiednią siłą czy mocą. Chodzi o to jaką intencję nadamy naszemu ruchowi:

  • czy nasz układ nerwowy potrafi użyć naszego ciała dokładnie w taki sposób jak chcemy, 
  • czy np. potrafimy prowadzić ruch ciężko vs lekko, ostro vs miękko, stacatto czy legatto.


Oznacza to, że mamy dość świadomą kontrolę nad tym o czym piszę w punkcie drugim:

  • że potrafimy świadomie prowadzić ruch o danej intencji czy charakterze w sposób najbardziej efektywny i naturalny, 
  • że potrafimy użyć ciała z bardzo dużą mocą, ale też subtelnie i delikatnie,
  • że czujemy w jaki sposób reaguje nasze ciało kiedy przez system nerwowy puszczamy bardzo mocny sygnał, ale też wiemy, że ciało nas “usłyszy” i zrozumie informację wysyłaną mu delikatnie, tak jakbyśmy do niego szeptali. Ważna jest tutaj również umiejętność natychmiastowego przejścia od jednego poziomu napięcia do drugiego w sposób świadomy (np. bardzo mocna aktywacja ciała i momentalne rozluźnienie go)
  • nasz układ nerwowy potrafi zbierać dla nas najmniejsze informacje, mózg potrafi odpowiednio je zinterpretować, a potem wysłać precyzyjny sygnał do aktywacji, aby nasze ciało wykonało ruch dokładnie taki jak chcemy.


To, czy posiadamy powyższe umiejętności jest bardzo powiązane z naszymi doświadczeniami, z tym jakie engramy ruchowe zostały wgrane w czasie naszego życia, co dana intencja ruchu oznacza dla naszego układu nerwowego/mózgu. Dlatego też (a nie tylko dlatego że nie mamy zakresów ruchu w ciele lub ciało jest za słabe) niektórym będzie trudniej uzyskać dobrą jakość ruchu niż innym, ale każdy może ją osiągnąć!

Bardzo często spotykałem na swojej drodze tancerzy, którzy trenowali bardzo dużo ale efekty mieli słabsze niż powinni. Byli mocni, z pełnymi zakresami ruchu ale nadal ich jakość ruchu pozostawiała wiele do życzenia. Trenując dużo, ale tak jak wszyscy, nie byli w stanie tego zmienić. W takich przypadkach przychodzi z pomocą neurotrening. Mózg cały czas jest neuroplastyczny, cały czas się zmienia i zmieniają się sposoby/drogi aktywacji neuronów, więc możemy odpowiednim treningiem bardzo dużo zmienić w swoim ruchu, tylko czasem potrzeba do tego więcej zaangażowania i cierpliwości do siebie i swojego ciała.

Podsumowując, jakość ruchu jest dla mnie odpowiedzią na pytanie JAK moje ciało pokonuje daną drogę (np. przysiad, triple step w West Coast Swingu, czy chasse w czaczy), a nie tylko jaką drogę pokonuje. Innymi słowy chcę mieć kontrolę np. nad tym w jaki sposób idę (ciężko, radośnie, w podskokach, powłócząc nogami), a nie tylko że przemieszczam się pieszo z jednego miejsca w drugie.

Analiza potrzeb danej osoby w celu osiągnięcia jakości ruchu oraz jakość ruchu sama w sobie, to dziedzina moich największych zainteresowań. Im bardziej zagłębiam się w ten temat, tym ciekawszy się on dla mnie staje, tym bardziej że naukowcy wciąż odkrywają nowe elementy układanki niesamowitego mechanizmu, jakim jest nasze ciało, a które były czymś niepojętym jeszcze całkiem niedawno.

Jestem bardzo ciekaw jak rozwinie się nasza wiedza o ciele na przestrzeni, załóżmy, 20 lat, a w szczególności myślę tutaj o badaniu zawiłości układu nerwowego. Neurotrening jest czymś co może bardzo pomóc w podniesieniu komfortu życia w przypadku różnych dolegliwości, a w kontekście tańca będzie odgrywać coraz większą rolę w umożliwieniu każdej osobie  interpretacji muzyki według własnych odczuć i zadbaniu o to, aby ciało mogło w tym pomóc, a nie ograniczać.

Dobrą jakość ruchu naprawdę może KAŻDY osiągnąć odpowiednim treningiem i zaangażowaniem!

Powodzenia!

The post Quality of movement first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>
https://msmovement.pl/blog/2022/11/17/quality-of-movement/feed/ 0
Ruch a zdrowie https://msmovement.pl/blog/2022/11/14/ruch-a-zdrowie/ https://msmovement.pl/blog/2022/11/14/ruch-a-zdrowie/#respond Mon, 14 Nov 2022 19:25:50 +0000 http://msmovement.pl/?p=205 Ruch to zdrowie – to popularne zdanie słyszał chyba każdy i przez wiele osób przyjmowane jest absolutnie bez zastrzeżeń. Tymczasem aby ruch był zdrowy, musi być… zdrowy, a więc prawidłowy, odpowiedni dla naszego organizmu, wsparty czasem na regenerację i adaptację. Jeśli weźmiemy pod uwagę sport wyczynowy na najwyższym poziomie, musimy zdać sobie sprawę z tego, […]

The post Ruch a zdrowie first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>

Ruch to zdrowie – to popularne zdanie słyszał chyba każdy i przez wiele osób przyjmowane jest absolutnie bez zastrzeżeń. Tymczasem aby ruch był zdrowy, musi być… zdrowy, a więc prawidłowy, odpowiedni dla naszego organizmu, wsparty czasem na regenerację i adaptację.

Jeśli weźmiemy pod uwagę sport wyczynowy na najwyższym poziomie, musimy zdać sobie sprawę z tego, że zwiększanie możliwości ciała do takiego poziomu żeby np. móc rywalizować na Olimpiadzie, zawsze będzie balansowaniem pomiędzy zdrowiem, a chęcią zwycięstwa. Nawet jeśli najlepsi sportowcy i ich trenerzy planują treningi w taki sposób, aby pozostać w zdrowiu i najlepszej formie przez wiele lat, a nie tylko osiągnąć jednorazowy życiowy rekord, to i tak sport wyczynowy na najwyższym poziomie zawsze będzie okupiony jakimś ryzykiem i poświęceniem.

Jeśli chodzi natomiast o sport/ruch (w tym taniec) na poziomie amatorskim i półprofesjonalnym, to jest on najlepszym sposobem na cieszenie się dobrym zdrowiem przez długie lata, o ile wiemy na co zwracać uwagę na treningu, lub posiadamy trenera, który potrafi się tym za nas zająć. Problem w tym, że o tym czy dany trener potrafi poprowadzić nas tak, aby trzymać nasze ciało z dala od kontuzji dowiadujemy się zwykle dopiero po jakimś czasie i niestety często świadomość ta przychodzi za późno… Znam ten problem z własnego doświadczenia, stąd też powstała mi w głowie idea edukacji na temat ruchu – żebyście nie musieli popełniać podobnych do mnie błędów.

Myśląc o ruchu wiele osób wyobraża sobie po prostu pracę mięśni, podczas gdy w rzeczywistości ruch aktywuje zdecydowanie więcej elementów skomplikowanej układanki jaką jest nasz organizm.

  1. Układ nerwowy. 

Pomiędzy ruchem i układem nerwowym istnieje dwustronna zależność. Z jednej strony wszystko co wykonujemy jest efektem działania naszego układu nerwowego, z drugiej strony mózg podlega neuroplastyce (cały czas się zmienia) dlatego też ruch (w tym oddech) jest bardzo dobrym narzędziem do aktywacji różnych partii i funkcji mózgu oraz całego układu nerwowego, a co za tym idzie nadania pożądanego kierunku zmianom w nich zachodzącym.

Wzrok, układ równowagi, propriocepcja  (czucie swojego ciała, np ułożenia kończyn bez patrzenia na nie), interocepcja (odbieranie sygnałów z narządów wewnętrznych) i inne czynniki, które musi zinterpretować nasz mózg, aby podjąć akcję – wszystko to bierze udział w tworzeniu ruchu i może być usprawnione odpowiednim treningiem.

  1. Układ krwionośny

Podczas ruchu serce zaczyna szybciej pracować, wzrasta ciśnienie krwi i ilość dostarczanych do tkanek składników, w tym tlenu (piszę o tym dokładniej w artykule o oddechu). Po jakimś okresie odpowiedniego treningu nasze serce zaczyna pracować spokojniej, bo jak każdy mięsień staje się lepiej wytrenowane i bardziej wydajne. Oznacza to, że ruch może znacząco zwiększyć wydolność naszego układu krwionośnego.

  1. Układ limfatyczny 

Nie posiadając pompy jaką dla układu krwionośnego stanowi nasze serce, układ limfatyczny jest bardzo zależny od tego czy się ruszamy, czyli (w mocnym uproszczeniu) od skurczu naszych mięśni, które pomagają przepychać limfę dalej. Z kolei od tego jak funkcjonuje nasz układ limfatyczny bardzo mocno zależy nasza odporność i zdrowie. 

  1. Układ oddechowy 

Aby wykonać wdech potrzebujemy różnicy ciśnień, za którą odpowiada głównie przepona (czyli mięsień) oraz pomocnicze mięśnie wdechowe. Dobrze poprowadzony trening z odpowiednim oddychaniem, lub po prostu ćwiczenia oddechowe mogą wspomóc działanie naszego organizmu na wielu płaszczyznach: biomechanicznej, biochemicznej oraz psychofizjologicznej.
Wykonujemy wiele tysięcy oddechów dziennie, a zadbanie o ich prawidłowość, w połączeniu z  odpowiednim treningiem może stać się potężnym narzędziem do tego, aby podnieść nasze możliwości na całkiem nowy poziom.

  1. Układ powięziowo – mięśniowo – szkieletowy

Ruch pozwala na wzmocnienie, przebudowę, uelastycznienie i usprawnienie działania prawie wszystkich naszych tkanek, o ile jest prowadzony w odpowiedni sposób i w odpowiedniej dawce. Pamiętajmy, że lekarstwo od trucizny dzieli często właśnie dawka. Nasze ciało bardzo mocno reaguje na mechaniczne obciążenia jakim je poddajemy i adaptuje się do nich. Jeśli przestajemy się ruszać i cały czas spędzamy w pozycji siedzącej to tracimy mięśnie, tkanki zaczynają się adaptować do ułożenia naszego ciała (część ulega przykurczeniu a część się nieodpowiednio wydłuża), kości stają się słabsze, a budowa powięzi robi się bardziej chaotyczna, co skutkuje tym, że gorzej przenosi obciążenia.
Na szczęście umiejętność adaptacji naszego ciała może działać odwrotnie, a więc na naszą korzyść. Stanie się tak jednak tylko wówczas, gdy zapewnimy mu zdrowy, odpowiedni ruch.

  1. Gospodarka hormonalna

Ruch może wspomóc naszą gospodarkę hormonalną, jednak wpływa na nią tak wiele czynników i tak łatwo ją zaburzyć (zwłaszcza u kobiet) na przykład zbyt mocnym treningiem, że dobrze jest mieć możliwość konsultacji z dobrym dietetykiem i endokrynologiem. Warto się z nimi skonsultować nie tylko wtedy gdy czujemy, że z naszym organizmem dzieje się coś niedobrego, ale również profilaktycznie, np w okresie wzmożonego treningu.

  1. Psychika

Dobrze poprowadzony trening, w dawce odpowiedniej dla danej osoby, pomaga uwolnić tzw. hormony szczęścia i bardzo przyczynia się do zachowania pozytywnego samopoczucia i pozytywnego myślenia. Ma to potem przełożenie na naszą postawę, biomechanikę i w zasadzie całe działanie naszego organizmu. 

 

Ewolucja człowieka, a rozwój cywilizacji

Nasze ciała zostały stworzone do ruchu. Jeszcze wcale nie tak dawno temu człowiek ruszał się o wiele więcej niż teraz, gdy chorobą cywilizacyjną staje się niestety siedzenie. Rano siadamy do śniadania, siedzimy w samochodzie dojeżdżając do pracy, w której większość z nas siedzi przed komputerem. Po pracy włączamy telewizor (lub w lepszej wersji – bierzemy książkę) i nadal siedzimy. Nawet jeśli pójdziemy do kina czy spotkać się z przyjaciółmi, często kończy się to siedzeniem, a potem idziemy spać i wszystko się powtarza. Nasza cywilizacja rozwinęła się bardzo szybko a ewolucja ciała człowieka zdecydowanie za nią nie nadąża.

Jako małe dziecko każdy z nas miał bardzo naturalną potrzebę bycia w ruchu, ale już w wieku kilku lat, od momentu kiedy zaczęliśmy spędzać czas w ławce szkolnej, rozpoczęła się nasza podróż w stronę coraz bardziej siedzącego trybu życia. Jak wspomniałem w punkcie 5 tego artykułu, nasz organizm łatwo przystosowuje się do powierzonych mu zadań, a kiedy tym zadaniem staje się siedzenie, zdolność adaptacji niestety nie działa na naszą korzyść.

Czy możemy sobie pomóc?

Cały proces “psucia się” możemy odwrócić w każdym wieku, chcąc jednak zacząć odpowiedzialnie traktować swoje ciało bardzo ważne będzie żebyśmy wiedzieli JAK się ruszać, żeby cieszyć się zdrowiem przez długie lata. Edukacja jest tutaj podstawą. 

The post Ruch a zdrowie first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>
https://msmovement.pl/blog/2022/11/14/ruch-a-zdrowie/feed/ 0
Oddech metodą Butejki https://msmovement.pl/blog/2022/11/06/oddech-metoda-butejki/ Sun, 06 Nov 2022 15:55:19 +0000 http://msmovement.pl/?p=1 Oddech jest czymś, nad czym na co dzień raczej się nie zastanawiamy. Nauczyliśmy się, że odpowiednia dieta jest ważna, że zdrowy ruch powinien być taki, a nie inny, ale oddychanie wydaje nam się czymś tak naturalnym, że nie zaprzątamy sobie nim głowy. I rzeczywiście, oddech powinien być czymś naturalnym. Niestety, przy dzisiejszym trybie życia mało […]

The post Oddech metodą Butejki first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>

Oddech jest czymś, nad czym na co dzień raczej się nie zastanawiamy. Nauczyliśmy się, że odpowiednia dieta jest ważna, że zdrowy ruch powinien być taki, a nie inny, ale oddychanie wydaje nam się czymś tak naturalnym, że nie zaprzątamy sobie nim głowy.

I rzeczywiście, oddech powinien być czymś naturalnym. Niestety, przy dzisiejszym trybie życia mało kto oddycha prawidłowo…

Coraz mniej się ruszamy, nasze ciała adaptują się do niezdrowego trybu życia i nieodpowiedniej postawy, a co za tym idzie – sami sobie utrudniamy oddychanie. 

Często przyjmujemy złą postawę, która utrudnia działanie przepony. Nienajlepsze wzorce aktywacji mięśni przez układ nerwowy też nie pomagają. Jesteśmy przebodźcowani na co dzień, o ile nie żyjemy w przewlekłym stresie, to z kolei przekłada się na chroniczną hiperwentylację, która po dłuższym czasie wyrządza wiele szkód. Działa to podobnie jak palenie papierosów – skutek w postaci raka jest odwleczony w czasie, więc wielu ludzi myśli, że jakoś to będzie. Tak samo jest z chroniczną hiperwentylacją – może powodować bardzo dużo niepożądanych reakcji ciała i chorób.

Oddychamy za dużo?

Profesor Butejko odkrył zależność pomiędzy zdrowiem a odpowiednim oddychaniem (konkretnie – odwróceniem nadmiernego oddychania, na które w dzisiejszych czasach bardzo dużo ludzi cierpi ze wspomnianych wyżej powodów). Fizjologicznie odpowiednia ilość, jaką powinniśmy oddychać waha się pomiędzy 4-6 litrów powietrza na minutę (przy założeniu minimalnej aktywności fizycznej), natomiast bardzo wiele osób oddycha powyżej 6 litrów, czasem nawet do 20… Sprawia to nie tyle, że mamy dużo więcej tlenu we krwi (bo zwykle i tak mamy 95-99%), co że pozbywamy się za dużej ilości niezbędnego nam dwutlenku węgla, by nasze ciało spokojnie skorzystało z tlenu, który mu dostarczamy.

Nie taki zły, jak go malują

O dwutlenku węgla stereotypowo myśli się jako o produkcie ubocznym oddychania, który powinniśmy usunąć z ciała. Nic bardziej mylnego. To właśnie stężenie dwutlenku węgla w organizmie determinuje, jakie jest powinowactwo tlenu do krwi – czyli czy krew łatwiej, czy trudniej oddaje tlen do tkanek (efekt Bohra). Jeśli mamy za mało CO₂ (dzieje się to właśnie przy nadmiernym oddychaniu), to tlen nie zostaje uwolniony do tkanek w wystarczającej ilości, a więc nie korzystamy z tego, że mamy dużo tlenu w organizmie. To z kolei sprawia, że czujemy się niedotlenieni, więc oddychamy jeszcze mocniej i powstaje błędne koło, z którego ciężko się uwolnić. 

Metoda Butejki została po pierwsze skierowana do pacjentów z astmą, ale profesor odkrył, że może pomóc także przy wielu innych schorzeniach i poprawić jakość życia również ogólnie zdrowych osób. Jest to bardzo logiczne – nasze tkanki potrzebują tlenu do funkcjonowania, więc jeśli swoim oddychaniem sprawiamy, że niezbyt z tego tlenu korzystają, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Bardzo cieszy fakt, że relatywnie łatwymi ćwiczeniami możemy tę sytuację odwrócić w druga stronę – ucząc ciało, jak oddychać prawidłowo możemy pozbyć się wielu męczących problemów zdrowotnych.

Prawidłowy oddech może spowodować dla nas dużo dobra na kilku płaszczyznach: biomechanicznej, biochemicznej oraz psychofizjologicznej. Nie doceniając roli, jaką odgrywa oddech (bo przecież „jakoś” oddychamy) bardzo aktywnie przeszkadzamy naszemu ciału w utrzymywaniu nas w dobrym zdrowiu.

Cechy prawidłowego oddechu:

  • wdech i wydech przez nos
  • powolny
  • delikatny
  • przeponowy – głęboki
  • niesłyszalny lub wręcz niewyczuwalny
  • regularny
  • spokojny podczas rozmowy
  • łagodny podczas snu
  • ziewanie z zamkniętymi ustami (żeby się nie pozbywać CO₂)

     

Co może przeszkadzać w prawidłowym oddychaniu:

  • powszechne przekonanie, że „duży” oddech jest zdrowy, czyli niezrozumienie na czym polega głęboki oddech
  • stres
  • przejadanie się
  • dieta obfita w przetworzone produkty
  • brak regularnych ćwiczeń
  • nadmiar i niedobór snu
  • przegrzanie pomieszczeń, w których przebywamy
  • skażenie środowiska

     

Na wiele z tych czynników mamy wpływ. Prostymi ćwiczeniami możemy bez problemu wrócić z naszym oddechem na prawidłowe tory, ale musimy wiedzieć, JAK tego dokonać. Wracamy do tego, co nieustannie powtarzam – najważniejsza staje się świadomość i edukacja.

PS Temat ten został przedstawiony ogólnie i pokrótce. Jeśli masz potrzebę poczytania więcej – zerknij tutaj: https://butejko.pl/metoda-butejki/podstawy-metody-butejko/ (polska strona o metodzie Butejki pod patronatem ucznia Butejki, Patricka McKeown, na której znajdziesz mnie w zakładce „instruktorzy” 😉 ). 

The post Oddech metodą Butejki first appeared on MS Movement - Marcin Skalski.

]]>